Spotkania w drodze

Pod koniec Carratera Austral, kiedy pichciliśmy obiad, na moście zatrzymał się Kurt. W miejsce, gdzie my byliśmy w stanie dostać się jedynie pieszo, on podjechał swoim wehikułem. W pierwszym momencie pomyśleliśmy, że to hybryda roweru i motocykla. W drugim dotarło do nas pytanie – gdzie reszta bagażu (jakiś tam miał)?! Jak się okazało, to nie żadna hybryda a Fat Bike, niezbyt jeszcze u nas popularny, w dodatku zapakowany „na lekko”. Pierwotnie zaprojektowany do jazdy po śniegu na Alasce, idealnie nadaje się dojazdy po piasku czy charakterystycznym dla Patagonii ripio. Wyprawa Kurta, choć wznowiona w styczniu ubiegłego roku, tak naprawdę dopiero się zaczęła. Mieliśmy niewątpliwą przyjemność „wpadać” na siebie wielokrotnie. Ostatnio w Rio Gallegos, co było dziwne, bo podczas gdy na Carretera Austral niemal nie sposób się nie spotkać, tak w 100-tysięcznym mieście w innym kraju nie jest to już takie łatwe. To właśnie ponowne spotkanie spowodowało, że zamiast wsiąść w autobus stanęliśmy z rowerami na drodze z wyciągniętymi w górę kciukami. Niemal 4 dni, ponad 2600 km, godziny rozmów. O wiele ciekawiej niż 40 godzin w autobusie. Dziwne spotkania, przeplatające się losy ludzi i w rezultacie obracające się o 180 stopni decyzje są tutaj dosyć częste. Ale o tym może innym razem. Trafiłem ostatnio na krótki filmik nagrany przed restartem wyprawy Kurta. Wrzucam. Do niezbyt rychłego napisania. Nie mam jakoś ostatnio energii by biegać z aparatem i wystukiwać tekst na klawiaturze…

bikegreaseandcoffee.com

  1. Strona:
  2. 1
  3. 2