20131207_valle_sagrada-26.jpg

W końcu odbieramy nasze jednoślady i ruszamy na rozdziewiczającą „przejażdżkę” do Świętej Doliny Inków. Na sakwy przyjdzie nieco poczekać, w związku z czym namiot i śpiwory przywiązujemy do rowerów, reszta ląduje w plecakach. Po drodze jest gdzie zjeść, zabieramy jedynie płatki, bakalie, butlę z gazem, palnik oraz kawę.

Rzuciliśmy się na głęboką wodę z tymi rowerami. A może raczej na główkę do basenu bez wody. Pomimo tego, że rowery pracują bardzo lekko, początek nas dosłownie zabija. Przewyższenie, które trzeba pokonać, żeby wyjechać z Cusco, a później jeszcze dotrzeć do zjazdu do doliny (łącznie ~12 km) sprawia, że robimy postoje dosłownie co kilkaset metrów. Jeszcze troszkę. Chociaż do następnego zakrętu. Tam już na pewno będzie z górki. Albo chociaż płasko! Doskonale wiem, że to nieprawda – gps brutalnie oznajmia, że płasko nie będzie ani za tym, ani za następnym zakrętem… Widoki zapierają dech w piersiach. A może raczej jego resztki, bo wysiłek robi swoje. Ola, na co dzień łagodna i delikatna w słownictwie, co chwila rzuca mięsem. Pod koniec nie daje już rady i pozostaje nam marsz z rowerami przy boku.

Co by nie mówić warto było jechać pod górę te 12 km. Zjazd wynagradza wszystko. Resztę drogi do Piscas pokonujemy niemal bez jednego obrotu pedałem. Droga jest bardzo kręta i bez przerwy słychać tarcie hamulca. Na dłuższych prostych rower momentalnie rozpędza się do 50 km/h. Nie jestem go jeszcze pewien i szybko hamuję swoje zapędy. Krajobraz jest tak cudowny, że co chwila mam ochotę się zatrzymywać i wyciągać aparat. Na miejsce docieramy na krótko przed zmierzchem. W drodze na jedyne pole namiotowe zaczepia nas mundurowy na motocyklu. Śmieje się, że widział nas przed południem jadąc z Cusco. Nam do śmiechu raczej nie jest. Po kilku minutach rozmowy proponuje rozbicie namiotu przy jego niedokończonym domu, który znajduje się na inkaskich tarasach. Długo namawiać nas nie trzeba (pole namiotowe w Pisac kosztuje złodziejskie 25 soli od łba!). Ciężko nam idzie oczyszczenie terenu z kamieni, ale co tam – śpimy w urokliwym miejscu naznaczonym historią a pierwszy rowerowy dzień za nami!

Wstajemy ledwo żywi. Kiedy kucam i wstaję, przed oczami robi mi się ciemno. Niemal całe przedpołudnie spędzamy na lokalnym rynku. Pomiędzy straganami z warzywami, owocami, ziołami, jedzeniem i rękodziełem snują się okoliczni mieszkańcy w tradycyjnych strojach. Nawet dzieci bardzo często ubrane są w ten sposób. Co najważniejsze nie po to, żeby zaproponować turyście zdjęcie. Tego dnia, po niemal płaskim terenie (łączny spadek ~100 m), pokonujemy ponad 40 km. Taka jazda nastraja nas dużo bardziej optymistycznie. Dolina oraz położone w niej wioski i miasteczka cieszą oko swym pięknem, pogoda dopisuje, czego można chcieć więcej. Może czasu, bo ten powoli zaczyna nas gonić. Po drodze trafiamy na niewielką procesję. Dwie figurki Maryi niesione są przez tłum poprzebierany w lokalne maski i stroje. Kolejny przykład jak narzucona przez Hiszpanów religia zmieszała się z lokalnymi zwyczajami. Pod koniec po raz kolejny raczymy się chichą, tym razem ewidentnie z procentami. Mężczyzna, który popija piwo stwierdza, że alkohol z chichy nie zabija neuronów tak jak ten z piwa. Skoro tak, to czy nie pomylił trunków? :) Noc spędzamy w Urubambie, na działce niezwykle miłego Peruwiańczyka. Wspomina o swoim ekologicznym poletku i chemii jaka ładowana jest w warzywa i owoce w Peru. W ubiegłym roku Peru zablokowało Monsanto z GMO. Pytanie jaki jest faktyczny stan towarów na rynkach? Jedno jest pewne – pomidory, które od czasu do czasu kupujemy nie są kropla w kroplę jednakowe.

FacebookTwitterPinterestGoogle+

1 komentarz przy “Święta Dolina Inków – rowerowe przetarcie cz.1

  1. Ciekawe co by się stało gdyby ci procesjanci pojawili sięw tych kominiarach z barwami warszawskiej tęczy w Polsce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current day month ye@r *